Miłosierdzie gminy - streszczenie
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Zaczyna się dyskusja. Kissling zwraca uwagę, że stary ledwo się trzyma. Tdi Mayer pyta Kuntza ile ma lat. Wunderli odpowiada szybko, że ma siedemdziesiąt cztery, dobrze wiedząc, że skończył już osiemdziesiąt dwa. Oberżysta nakazuje pokazać mu zęby, co wywołuje śmiech publiczności – te akurat ma zdrowe. Następnie każą mu machać pięścią; podczas tego ruchu słychać trzask stawów. W końcu, zwracając uwagę, że największym jego problemem są chore nogi polecają mu maszerować; wszystkich bawi ogromny wysiłek staruszka. Pomimo usilnych prób, nogi odmawiają posłuszeństwa, co wywołuje jeszcze większe salwy śmiechu wśród zgromadzonych; nawet siedzący w ławkach podeszli do balasek i śmieją się do rozpuku. Kuntz stara się bardzo, patrzy przed siebie i nagle w końcu sali dostrzega twarz syna, patrzy na swe dziecko jak urzeczony. To niespodziewane spotkanie zawstydza go jeszcze bardziej. Nie chce, by syn brał udział w licytacji. Zaczyna się trząść niczym liść na wietrze. Dobrze, że woźny pcha go i podtrzymuje jednocześnie. W końcu Wunderli zbiera się w sobie i staje na poprzednim miejscu; tu wygląda najbardziej korzystnie. Myśli Kuntza krążą wokół syna – przeraża go trochę zła synowa, ale umarłby wśród swoich i codziennie widziałby wnuki… W tej samej chwili zebrani dyskutują o jego wartości.

Radca wyczekuje na dobry moment i zaczyna licytację. Zachwala, że staruszek posłuży przy lżejszych pracach. Pierwszy zgłasza się powroźnik Sprüngli, żądając dopłaty dwustu franków. Jednak to zbyt wygórowane żądanie. Znów wywiązuje się krótka dyskusja na temat wad i zalet kandydata. W trakcie rozmowy oberżysta przywołuje nazwisko Probsta. Jest on znany w gminie z okrutnego traktowania pracowników. Kissling i Lorche zaczynają rozmawiać o Hänzlim- człowieku, którego Probst „wygrał” na licytacji.

Starzec powiesił się po kilku miesiącach pracy - prawdopodobnie z powodu upokorzeń, jakich doznał w domu gospodarza. Zebranie toczy się dalej. Po dłuższym namyśle sumę stu osiemdziesięciu pięciu franków proponuje piekarz Lorche, ale stawia warunek, że przynajmniej przez najbliższą zimę staruszek ma chodzić w swoim ubraniu. Propozycja ta przeraziła Kuntza, który posiada jedynie łataną, płócienną bluzę. Cenę przebija o pięć franków właściciel winnicy, podtrzymując warunek poprzednika. O następne pięć obniża Mayer pilnie potrzebujący parobka. Wtem z kąta pada suma stu sześćdziesięciu franków. Taka stawka wywołuje zdziwienie i zaciekawienie obecnych. Zebrani na licytacji zastanawiają się, kto ją zaproponował. Okazuje się, że do pierwszego rzędu przeciska się syn kandydata wraz z wnuczkiem starego. W Wunderlim strach miesza się z nadzieją. Wszyscy rozumieją zachowanie syna – za darmo nie stać go na utrzymanie ojca, ale z pomocą gminy z pewnością będzie mu łatwiej.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 - 


  Dowiedz się więcej
1  Miłosierdzie gminy - plan wydarzeń
2  Miłosierdzie gminy - znaczenie tytułu
3  Bohaterowie



Komentarze
artykuł / utwór: Miłosierdzie gminy - streszczenie


  • Streszczenie bardzo ciekawe, obudziło troche emocji we mnie, chyba skuszę się i przeczytam całą książeczkę :) Ciekawe, chwytające za serce, i nie po staropolsku co jest dla mnie ogromnym + :)
    bobek (probena67 {at} o2.pl)

  • Streszczenie bardzo dobre, ma w sobie wiele szczegółów.. Polecam. A co do treści zgadzam się, że jest bardzo przejmująca i smutna. Ale trzeba także uświadomić sobie, jakie odległe nam czasy zostały w niej opisane. Pozostaje nam tylko cieszyć się, że my w nich nie żyjemy i wyciągnąć z niej morał. Pozdrawiam.
    karolina (gnokarolina {at} o2.pl)

  • Tak książka jest wzruszająca... nie zapominajmy jednak, że takie i podobne rzeczy dzieją się naprawdę i mało jest ludzi którzy obniżyli by cenę za Kuntza...
    Kala (klaudiabuziewicz {at} wp.pl)

  • Nie zdazylam przeczytac ksiazki... niestety... ale ze streszczenia wnioskuje, ze zawiera przerazajace i wzruszajace momnety. Az sie lezka w oku kreci...
    Daria ()

  • ha, grubo, ładnie sie staruszek wkopał, synek mógł powiedzieć 110 itd, ale niechciał, lepszy pic niż nic, a tak to stary jak jakiś koń, wozek ciągnie
    mar (mr0 {at} onet.eu)

  • ta książka bardzo mnie wzruszyła po przeczytaniu utworu zdałem sobie sprawe z tego, że wydarzenia tu opisane są przerażające. to jest straszne jak ludzie tak traktują bliżnich ci ludzie są bez serca
    wiesław ()





Tagi: