Miłosierdzie gminy - streszczenie
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Zegar gminy lada moment pokaże godzinę dziewiątą. Gromadka ludzi czeka przed kancelarią na przybycie radcy Storcha. Widzą już jego filcowy kapelusz i laskę ze srebrną gałką. Obserwują, jak rozmawia z sędzią przy kawiarni Gehra. Ludzie, wciąż czekając, nawiązują rozmowy, pozdrawiają się wzajemnie. Jedni wchodzą wprost do kancelarii, inni siadają na słupkach przed nowym budynkiem i podziwiają go. Jest to szary, prosty, niemal kwadratowy gmach ma na płaskim dachu niską, żelazną balustradę o złoconych gałkach, a na fasadzie cztery pilastry i pamiątkową tablicę z napisem. Napis ten; błyszczący wesoło złoceniem swych liter, przyciąga oczy ludzkie. Każdy prawie z przybyłych podnosi głowę i odczytuje go z powagą . Każdy z mieszkańców jest dumny z kancelarii, ponieważ ofiarował jakąś sumę na jej budowę, a dom stanowi wspólną własność mieszkańców i gminy. Uwagę przyciąga też zegar.

Nikt się zbytnio nie śpieszy. Każdy czuje się tu dobrze, dlatego przyszedł w stroju, w jakim pracuje: rzeźnik Wallauer przyszedł w różowym dymkowym kaftanie, Jan Blanc, rymarz z Hsehli, w zielonym kitajkowym fartuchu, spiętymi na mosiężną haftkę z łańcuszkiem; wielu mimo rannego chłodu stawiło się na zebranie w kamizelkach tylko; wdowa Knaus, jak szła z targu, tak wstąpiła z koszykiem ogrodowizny i z nową szczotką pod pachą. A cóż? Wszak tu wszyscy swoi. Gdy zegar wieży Nowego Münsteru wybija trzy kwadranse, pojawia się radca razem ze swoim psem, seterem. Za radcą do kancelarii wchodzą czekające gromadki ludzi.

Od początku dzielą się na dwie grupy: zainteresowanych – tłoczących się przy żółtych drewnianych balaskach oddzielających część urzędową od nieurzędowej oraz ciekawych, którzy zajmują miejsce na ławkach rozmieszczonych dookoła sali. Taki podział nie jest jednak ostateczny, każdy może się namyślić i zabrać głos. Ważniejsi zawsze są „zainteresowani”, choć zazwyczaj jest ich mniej.

Obecni są: powroźnik Sprüngli, który się niedawno z wdową ożenił i warsztat chciał rozwinąć; jest Kägi Tobiasz, właściciel piwiarni "Pod Zieloną Różą"; jest piekarz Lorche; jest oberżysta z Mainau; jest Ddli, właściciel winnic; jest Wetlinger rban, słodownik; jest Tdi Mayer, ślusarz; jest kotlarz Kissling; jest ogrodnik Drfli, jest stolarz Leu Peter i kilku innych jeszcze . Każdy z nich potrzebuje pomocy przy codziennej pracy i każdy ma świadomość, że tu mogą zdobyć najtańszą siłę roboczą. Do owej grupy dołączyła jeszcze wdowa Knaus. Od czasu, gdy jej syn się ożenił potrzebuje pomocy; chętnie „z dobrego serca” wzięłaby do siebie jakiegoś biedaka, ale przecież „niedołęgi” za darmo w domu trzymać nie będzie, a zresztą nie na darmo gmina ma fundusze przeznaczone na pomoc ubogim.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 - 


  Dowiedz się więcej
1  Ironia, kontrast i stopniowanie napięcia w utworze
2  Miłosierdzie gminy - znaczenie tytułu
3  Obraz poniżenia starego człowieka ukazany w utworze



Komentarze
artykuł / utwór: Miłosierdzie gminy - streszczenie


  • Streszczenie bardzo ciekawe, obudziło troche emocji we mnie, chyba skuszę się i przeczytam całą książeczkę :) Ciekawe, chwytające za serce, i nie po staropolsku co jest dla mnie ogromnym + :)
    bobek (probena67 {at} o2.pl)

  • Streszczenie bardzo dobre, ma w sobie wiele szczegółów.. Polecam. A co do treści zgadzam się, że jest bardzo przejmująca i smutna. Ale trzeba także uświadomić sobie, jakie odległe nam czasy zostały w niej opisane. Pozostaje nam tylko cieszyć się, że my w nich nie żyjemy i wyciągnąć z niej morał. Pozdrawiam.
    karolina (gnokarolina {at} o2.pl)

  • Tak książka jest wzruszająca... nie zapominajmy jednak, że takie i podobne rzeczy dzieją się naprawdę i mało jest ludzi którzy obniżyli by cenę za Kuntza...
    Kala (klaudiabuziewicz {at} wp.pl)

  • Nie zdazylam przeczytac ksiazki... niestety... ale ze streszczenia wnioskuje, ze zawiera przerazajace i wzruszajace momnety. Az sie lezka w oku kreci...
    Daria ()

  • ha, grubo, ładnie sie staruszek wkopał, synek mógł powiedzieć 110 itd, ale niechciał, lepszy pic niż nic, a tak to stary jak jakiś koń, wozek ciągnie
    mar (mr0 {at} onet.eu)

  • ta książka bardzo mnie wzruszyła po przeczytaniu utworu zdałem sobie sprawe z tego, że wydarzenia tu opisane są przerażające. to jest straszne jak ludzie tak traktują bliżnich ci ludzie są bez serca
    wiesław ()



Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)


Imię:
E-mail:
Tytuł:
Komentarz:
 





Tagi: